Aneta Grzegorzewska – arteterapeutka, pedagog, od 10 lat zajmuje się tradycją tworzenia słowiańskich lalek motanek, autorka dwóch prac dyplomowych ukazujących ich skuteczność w działaniach arteterapeutycznych.

Czym dla Ciebie jest arteterapia?

Arteterapia to forma leczenia, wzmacniania człowieka poprzez sztukę. Zajmuję się sztuką ludową, a dokładniej wywodzącymi się z kultury słowiańskiej lalkami motankami. Jest to tradycja o bardzo głębokich korzeniach, sięgająca czasów przedchrześcijańskich. To co mnie w niej fascynuje, to taka mądrość ludowa, ludowa psychologia, która jest zapisana w symbolice wytwarzanego rękodzieła. Tradycyjne rękodzieło czyli np. rzeźby, hafty, ręczniki obrzędowe oprócz warstwy użytkowej niosły też wiedzę o człowieku, o jego drodze. Były też formą przekazywania różnych wartości z pokolenia na pokolenie, więc miały one również wartość symboliczną. Tak też jest z motankami.

W motankach fascynujący jest sposób ich tworzenia. Robi się je ręcznie, bez użycia ostrych przedmiotów, poprzez ręczne łączenie tkanin i włóczek. Każda z lalek jest inna i jest opowieścią o człowieku, przede wszystkim o kobiecie, bo dawniej tylko kobiety je tworzyły. Motanki były uważane za lalki magiczne, lalki dobrych życzeń. Nigdy nie robiło się ich dla zabawy. Miały wnieść jakąś wartość do życia obdarowanej nimi osoby. Kobiety robiły lalki dla siebie, dla bliskich, dla dzieci, dla mężczyzny, często przy okazji różnych obrzędów przejścia. W ludowej tradycji mamy ich mnóstwo. Te rytuały są nadal człowiekowi bardzo potrzebne, żeby właśnie zatrzymać się, dokonać wglądu, przetransformować coś, przemienić, symbolicznie dokonać wkroczenia w nowy etap życia i temu też służą lalki.

tworząc lalkę, która jest symbolem naszej intencji, naszego marzenia tak naprawdę przyglądamy się sobie


Dlaczego to sztuka, w tym przypadku tworzenie lalek, ma działanie lecznicze?

Tworząc lalkę, która jest symbolem naszej intencji, naszego marzenia tak naprawdę przyglądamy się sobie, jak się w tym co tworzymy manifestujemy. Możemy zobaczyć co ta lalka nam opowiada przez swój wygląd, kolory tkanin, pozycję ciała jaką tym lalkom nadajemy. Odczytanie tych informacji jest bardzo cenne. Wnosi ono wiedzę o sobie, o miejscu, w którym jesteśmy i też o naszych pragnieniach, dążeniach. Lubię nazywać motanki lalkami do wewnętrznych rozmów. Taka lalka jest głosem duszy, tym co płynie z naszej głębi, z głębokiej świadomości.

Motanki nie mają rysów twarzy. U niektórych osób budzi to niepokój. Jednak kiedy przyjrzymy się temu uważnie, to dostrzeżemy w tym zabiegu pewną mądrość. W takiej lalce można się przejrzeć. Nasz umysł nie zatrzyma się na martwej, nieruchomej twarzy, która zazwyczaj lalkom jest nadawana. Możemy użyć wyobraźni i nadać takiej lalce emocje odpowiadające temu jak się w danej chwili czujemy. Nieużywanie ostrych przedmiotów podczas tworzenia lalek, co zgodnie z tradycją było powodowane obawą przed tym, by nie ukłuć losu, mówi w jaki sposób możemy traktować siebie – miękko, delikatnie, z uważnością.

Jeżeli przyjrzymy się tkaninom, których użyliśmy, to też okaże się, że w tych wszystkich warstwach i supełkach są ukryte bardzo cenne informacje o nas samych.

Co najbardziej lubisz w pracy z motankami?

Uwielbiam ten błysk w oku, który się pojawia u osoby, która właśnie kończy lalkę i widzi przed sobą tę postać stworzoną własnymi dłońmi. Często jest to zaskakujące i wzruszające, że osoby, które tworzą odczuwają taki przypływ radości, na ich twarzach pojawia się uśmiech ale też ulga, że coś zostało wydobyte, uzewnętrznione, że znalazły w sobie gotowość, żeby zamanifestować jakąś intencję, marzenie. To jest takie wydobycie kawałka siebie z tego nieświadomego obszaru.